Wola Justowska -wyjątkowa dzielnica Krakowa... kiedyś. Dziś jej urok zanika, zasłonięty przez apartamentowce i bloki reklamowane sąsiedztwem lasów, zieleni, parków.
|
poniedziałek, 14 września 2009
O zebraniu
Znalazłam informację na stronie dzielnicy, a nuż kogos zainteresuje...
Rada Dzielnicy VII oraz Komitet Ratowania Dzielnicy VII informują, że w dniu 16.09.2009 r. o godz. 18.00
w Szkole Podstawowej nr 72 przy al. Modrzewiowej 23 odbędzie się
spotkanie mieszkańców dzielnicy z przedstawicielami UMK w sprawie
planowanej inwestycji Majątek Chełm. Wszystkich zainteresowanych inwestycją i infrastrukturą zapraszamy do udziału w spotkaniu.
niedziela, 26 lipca 2009
O majątku Chełm
Zaskoczyła mnie jakiś czas temu informacja o inwestycji planowanej w rejonie ulicy Pylnej i Podłużnej. Ma szumną nazwę 'Majątek Chełm' i ładnie wygląda na obrazku. W zapowiedziach też ładnie wygląda, niskie budynki (o wysokości nieprzekraczającej trzech i pół kondygnacji), rynek, przedszkole, kosciół, ratusz, park, dużo zieleni, po prostu idealne miejsce do życia dla kilku tysięcy ludzi.  Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła jakiegoś 'ale'. Po pierwsze, liczby. Mówi się o dziesięciu tysiącach nowych mieszkańców. Cała VII dzielnica ma ich dwadzieścia tysięcy. Po drugie, trzy i pół kondygnacji to wcale nie jest tak mało. Tyle chyba mają te wszystkie paskudne bloczki w nowych zamkniętych hipermegaekskluzywnych osiedlach. Do charakteru dzielnicy pasują jak wół do karety. Po trzecie - infrastruktura. Jakoś nikt nie zauważa że praktycznie jedynym połączeniem Woli z resztą Krakowa jest ulica Królowej Jadwigi, wąska dość i łatwo się korkująca. Nie bardzo sobie wyobrażam kilka tysięcy nowych samochodów. Niby cos się tam przebąkuje od lat o Trasie Balickiej, ale nie wiadomo czy w ogóle powstanie. Poza tym jednak - nie żebym sie znała, może przejawiam teraz straszną ignorancję - chyba lepiej najpierw mieć drogi, a potem budować osiedla? Zwłaszcza że materiały budowlane też trzeba jakoś na miejsce dowieźć. Póki co pani przedstawicielka inwestora wywołała u mnie wybuch serdecznego śmiechu, stwierdzając że alternatywą dla nowych dróg może być kolejka Kraków - Balice: - Modernizacja istniejącej trakcji, budowa stacji w Chełmie i
uruchomienie regularnych połączeń z Dworcem Głównym pozwoliłoby
zapewnić mieszkańcom łatwy dojazd do centrum bez potrzeby użycia
samochodu - gratuluję wiary w ludzi. Ale jakoś sobie tego nie wyobrażam. Nie wyobrażam sobie równiez tłoku który zapanuje po zbudowaniu czegos takiego na tych nieszczęsnych łąkach. No i smutne doświadczenia nauczyły mnie nie ufać deweloperom, choćby nie wiem co obiecywali. Miło ze strony Tiltana że chcą zrobić coś fajnego, otwarte osiedle, zieleń, te sprawy. Popełniają jednak klasyczny błąd i zupełnie nie myślą o przestrzeni wokół. A na tak prozaicznych sprawach jak brak dróg i kanalizacji cała piękna idea się, za przeproszeniem, wykopyrtnie. Mam szczerą nadzieję że z powodu kryzysu projekt upadnie.
piątek, 07 listopada 2008
O apelu
Przystanek 152 przy skrzyżowaniu al. Panieńskich Skał i Królowej Jadwigi:  W sumie miałam nie pisać komentarza, ale... Autorze/Autorko, przesyłam wyrazy poparcia i sympatii :)
O murowanym (?) kandydacie do Archi-Szopy
Spacerując latem po Woli, na skrzyżowaniu Pylnej i Królowej Jadwigi natknęłam się na coś takiego:     'Niestety' ten widok został zasłonięty, a jakże, pięknym murkiem. W Internecie przeczytałam opis inwestycji z ochami, achami i zachwytami nad nowoczesnością, ekskluzywnością i innymi zaletami tego mini-osiedla. Ale na litość Boską, przecież ono jest po prostu brzydkie! Aż się boję zastanawiać nad ceną połówki domu który wygląda jakby był złożony z klocków, z własnym... akwarium? Bo nie wiem co to może być. Nawet osławiony dom z gontu, tudzież przeszklona trumna wygląda przy tym świetnie. Bo tam jest nawet niezły projekt, tylko nijak nie pasujący do otoczenia. Wciąż nie mogę zrozumieć jakim cudem ktoś wydaje pozwolenia na takie koszmarki.
O tajemniczych słupkach
Aleję Panieńskich Skał pamiętam z dzieciństwa jako piękne miejsce. Niestety ostatnio nie miała szczęścia. Kilka lat temu wykopano wzdłuż niej śmiertelne pułapki dla niewielkich zwierząt, w których gromadzi się błoto i śmieci.Teoretycznie są niezmiernie potrzebne, w praktyce wystarczy się tam przejść po większym deszczu i zobaczyć jak się to 'wspaniale' sprawdza... Obok osadników nasadzono krzewy, które o dziwo się przyjęły, nikt ich nie ukradł i nie połamał. Wyglądało nieźle. Aż tu nagle... pojawiły się słupki. Nikt nic nie wie. Odkryłam pierwsze w lesie, w normalnych lasach rosną grzyby, u nas musi być inaczej...   Słupki stoją sobie niewinnie od lasu aż do początku dróżki, bo ulicą jej nie nazwę. Prawdopodobnie chodzi o poszerzenie jej. Trochę mnie to niepokoi, zwłaszcza że paliki są wbite również po drugiej stronie osadników. No i za mostkiem. Nie bardzo sobie to wyobrażam... Jedni wspominają o drodze dojazdowej do kościoła, żeby ciężki sprzęt mógł wjechać na plac budowy, inni - że nie może być mowy o żadnej budowie, bo nie ma projektu. Szczerze mówiąc nie wiem jak jest z projektem, wiem tylko że jeśli podciąga się wygodną drogę pod sam las, nagle znajduje się tam masa samochodów. Szkoda by było.
czwartek, 06 marca 2008
O usuwaniu wiatrołomów
Trwa właśnie wycinka drzew na skraju Lasu Wolskiego. Miły pan poinformował mnie przez telefon że to absolutnie legalne, 'nasza ekipa' i że to usuwanie wiatrołomów. Ale przejrzałam zdjęcia i zdziwiłam się troszeczkę, bo 'wiatrołom' jest to dla mnie drzewo wyrwane z korzeniami bądź też złamane przez wiatr. Tymczasem przynajmniej dwa graby zostały ścięte, chociaż pnie miały zupełnie zdrowe i niepołamane,  dwa kolejne zostaly przygotowane do scięcia - owszem, były nieco nachylone:  dwa dęby zostały zupelnie pozbawione koron i pewnie tez pójdą pod topór...  Słyszałam wielokrotnie, że Las Wolski jest lasem, nie parkiem, wiatrołomów leży sporo od zawsze i nikt się nimi bardzo nie przejmuje, bo natura i w ogóle, a tutaj się wycina drzewa i mieli je od razu na trociny... No dobrze, jestem w stanie zrozumieć że coś wisi nad drogą czy ścieżką, stanowiąc potencjalne zagrożenie dla przechodniów, ale ten pan:  to chyba trochę przesadza. To drzewo jest tak pochylone od zawsze, rośnie sobie spokojnie na skraju lasu i nikomu nie ma szansy zaszkodzić. Nie wiem skąd ta nagła nadgorliwość służb leśnych w tym akurat rejonie, i naprawdę chcę wierzyć że nie ma nic wspólnego z zacienianiem czyjejś działki...
poniedziałek, 11 lutego 2008
O porządku
Mogłabym tu zamieścić zjadliwy komentarz o czystości w podobno najbogatszej i najbardziej luksusowej dzielnicy Krakowa, i o polityce ekonomicznej miasta, i jeszcze kilku rzeczach, ale nie chce mi się. Skrzyżowanie Kasztanowej i Modrzewiowej, dziś rano.  
środa, 28 listopada 2007
O chwilowym odpuszczeniu...
sobota, 17 listopada 2007
poniedziałek, 12 listopada 2007
O małej lokalnej galerii handlowej
Wokół Strzelnicy nadal jest gorąco. Inwestor raczył spotkać się z mieszkańcami i pokazać, choćby częsciowo, co chce zrobić. Odremontowanie strzelnicy, a wewnątrz: wirtualna strzelnica, symulator gry w golfa, kręgle, szkoła tańca, SPA i fitness, muzeum czekolady, a także muzeum
Twierdzy Kraków; w nowym budynku: świetlica dla dzieci, pralnia, apteka, poczta i bank, delikatesy typu Alma - i pewnie jeszcze coś, jeśli Bud-Center zapowiada '30-35 sklepów w zależności od podziału powierzchni'; pomiędzy budynkami - patio z restauracją i kawiarnią. I cóż. Serce mi się kraje, jak widzę Strzelnicę; to fakt, jest w opłakanym stanie. Pomysł rewitalizacji podoba mi się bardzo - ale przez 'rewitalizację' rozumiałabym odnowienie całości i urządzenie czegoś w środku. Wirtualna strzelnica, golf, kręgle i fitness - super. Restauracja i kawiarnia - też. Ale po co te trzydzieści parę sklepów? Apteka, poczta i bank - są, niecały przystanek dalej (chociaż nie przeczę, bankomat by sie przydał, ale zajmuje tyle miejsca, że nie potrzebuje wybudowania następnego pawilonu? Na różnych forach pojawiły się głosy za budową.
ELT: Uwazam za to centrum jest potrzebne.(...)ludzi przybywa a zakupy gdzies trzeba robic do wiekszych marketow jest daleko a w miejscowych sklepach niestety jest drogo. Korki i tak juz sa durze i pewnie i tak sie beda zwiekszac bez wzgledu czy ten obiekt powstanie czy nie. havi:chodzi mi o to ze miejscowi myślą że to hipermarket a to tylko supersam 3,5tys m2 a takie sklepy nie generują "obcego" ruchu ELT:Jakis sklep spozywczy w miare duzy napewno tam bedzie jak w kazdym centrum.I na pewno tanszy niz maly osiedlowy. ani:Wola Justowska zmienia się i nic nie powstrzyma zmiany. Załatwiła
was autostrada, a konkretnie przelotówka do autostrady.
Duża enklawa willowa w centrum miasta - to jest technicznie
niemożliwe rozmaryn: Kiedy strzelnica bezpowrotnie straciła ekonomiczną (o militarnej nie
wspomniając) rację bytu, to jedyne, co warto zachować, to budynek
strzelnicy. Bezużyteczną łąkę trzeba zabudować obiektami sportowymi i
usługowymi, bo tak będzie najlepiej dla lokalnej społeczności. Nie przytoczę opinii o tym, że powinno tam powstać kino, bo po przeczytaniu jej zrobiło mi się zimno.
I cóż. Osobiście baaaaardzo wątpię, żeby w Almie - czy innych delikatesach - było taniej niz w juz istniejących wolskich sklepach. Magiczne, powtarzane wciąż: małe, lokalne centrum handlowe ludzie odbierają jako - mam przynajmniej takie wrażenie - coś w rodzaju Biedronki, czy innego Lidla, Takie miniTesco. 'Supersam 3,5tys m2'. Mały duży sklep, w którym będzie można zrobić tanie zakupy nie przejeżdżając masy kilometrów. A coś takiego moim zdaniem po prostu się tam nie zmieści. Działka jest nieduża, jeśli tych sklepów ma byc trzydzieści parę, a nie jeden - to bedą raczej też nieduże, i pewnie nietanie. Korki i tak są, nie zwiększą się specjalnie, badania wykazały że ruch wzrośnie - ciekawa jestem jak to zmierzono. Faktem jest, że Królowej Jadwigi ciasna jest niesłychanie, korki tworzą się natychmiast, z prozaicznych powodów - za dorożką, czy jakimś pojazdem rolniczym natychmiast robi się sznur samochodów, bo wyprzedzać nie ma jak. Kolejna rzecz, nad którą się zastanawiam - inwestor uważa że ruch wzrośnie maksymalnie o 5-6%. Czyli głównymi klientami 'małego, lokalnego centrum handlowego' byliby mieszkańcy Woli. A ja jakos dziwnie wątpię, żeby wolanie nagle i tłumnie rzucili się na Almę i inne, tajemnicze na razie 'coś'. Zrobili wyliczenia dotyczace zwiększenia się ruchu, a badania opłacalności inwestycji? Naprawdę ma to bazować wyłącznie na 'tubylcach' bez ściągania ludzi z zewnątrz i zakorkowywania ulic? Ja naprawdę jestem naiwna, ale w tym przypadku trudno mi uwierzyć. Oczywiście miejscowi sa głupie prymitywy, sklepu nie chcą. I wydaje im się, że mieszkają na obrzeżach (Wola jako centrum Krakowa? Dobre sobie. A po co nam taki duży las w 'centrum miasta', może też go wytnijmy).
I tradycyjnie, wszyscy wiedzą co jest najlepsze dla lokalnej społeczności. Mianowice rrrrrozwój miasta. I zabudowywanie bezużytecznych łąk. Bo są zielone i mieszkają w nich robaki. Powinniśmy woleć Almę.
|